Przejdź do treści

Początki Szkoły Powszechnej w Jaworzynie Śląskiej – oczami pierwszego kierownika, cz. I

Kronika szkoły w Jaworniku Świdnickim Kronika szkoły w Jaworzynie Śląskiej

Dzięki uprzejmości Dyrektora Szkoły Podstawowej w Jaworzynie Śląskiej, Pana Krzysztofa Sołtysa, możemy zaprosić Państwa do lektury prawdziwego unikatu. Niepozorny z wyglądu, ale arcyciekawy, poniemiecki zeszyt odnaleziony w szkolnym archiwum zawiera opis początków funkcjonowania polskiej edukacji w Jaworzynie Śląskiej. Jednocześnie jest symbolem zmian, jakie zaszły na Ziemiach Odzyskanych po zakończeniu II wojny światowej.

„Kronika szkoły w Jaworniku Świdnickim” to tytuł rękopisu, stanowiącego zbiór notatek z życia szkoły i uwag dotyczących jej funkcjonowania w pierwszych, powojennych latach. Inicjatorem kroniki jest pierwszy kierownik Szkoły Powszechnej w Jaworzynie Śląskiej, Pan Stefan Wojdylak. Sądząc po charakterach pisma, rękopis tworzyły trzy osoby. Druga osoba pozostaje całkowicie nieznana i zapisała jedynie dwa akapity. W przypadku trzeciego autora, mając na uwadze styl pisania, z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy przyjąć, że była to jedna z nauczycielek. Na bazie wszystkich zapisków, w późniejszym czasie, powstała właściwa kronika Szkoły Podstawowej w Jaworzynie Śląskiej.

Na okładce zeszytu widnieje okrągła pieczęć z godłem III Rzeszy Niemieckiej oraz napisem w języku niemieckim „Der Rektor der Hitlerschule in Königszelt” – Dyrektor Szkoły im. Adolfa Hitlera w Königszelt (dzisiaj Jaworzyna Śląska). Jest wielce prawdopodobne, że to właśnie niemiecki dyrektor szkoły odręcznie zapisał na okładce „Rundschreiben” (okólnik). Być może wykorzystywał zeszyt do zapisywania notatek skierowanych do podległych pracowników, nauczycieli.

Wielokrotnie, w poprzednich artykułach wspominaliśmy, że polscy urzędnicy i pracownicy po skierowaniu do pracy na Ziemie Odzyskane bardzo często musieli korzystać z poniemieckich dokumentów, planów, materiałów biurowych. I tak też stało się w przypadku naszego zeszytu. Stał się on klamrą spinającą koniec edukacji niemieckiej i początek polskiej.

W zeszycie brakuje stron od numerów 1 do 72. Zapiski Stefana Wojdylaka oraz pozostałych autorów rozpoczynają się na stronie numer 73, a kończą na 92. Przypuszczalnie w późniejszym czasie usunięto też stron od numeru 93 do 142. Zostały brutalnie wyrwane, a zapiski urywają się niedokończone na dacie 8 maja 1948 r. Dlaczego tak stało się? Możliwe, że nigdy się nie dowiemy.

Zapraszamy Państwa do lektury osobistych zapisków pierwszego kierownika Szkoły Powszechnej w Jaworniku Świdnickim, Pana Stefana Wojdylaka, obejmujące okres od 1 lutego 1946 r. do 1 maja 1946 r. Zapiski poprzedzono wstępem, dopisanym w okresie późniejszym przez nieznaną nauczycielkę. Całość w oryginalnej pisowni.


Kronika szkoły w Jaworniku Świdnickim
Rok szkolny 1945/46

Z wiadomości podanych przez władze szkolne niemieckie dowiadujemy się, że szkoła tutejsza została zbudowana wraz z fabryką porcelany i z z chwilą tworzenia się osady. Na szkołę były przeznaczone dwa budynki, jeden mniejszy na szkołę katolicką, drugi większy na ewangelicką, ponieważ większość mieszkańców osady była wyznania luterskiego. Po wybuchu wojny w 1939 r. zostały te szkoły złączone i tworzyły jedną całość. Taki stan szkoły trwał do przyjścia wojsk sowieckich. Podczas działań wojennych szkoła ta została zdemolowana, jak wiele innych budynków.

Z chwilą objęcia przez władze polskie terenów zachodnich, szkoła ta z niemieckiej stała się polska. Została otwarta w obecności 50 Polaków, jako osadników tutejszych w licznie dzieci pięciorga dnia 15-go września 1945 r. Od tej chwili liczba dzieci, a również i Polaków w osadzie wzrastała.

Dnia 6 grudnia liczba dzieci wynosiła 20. Z tą garstką szkoła urządziła św. Mikołaja, a w dniu 6 stycznia z liczbą dzieci 40 – choinkę z rozdawaniem podarków gwiazdkowych. Po świętach przybyła większa ilość osadników ze wschodu a z nimi i dzieci. Ponieważ liczba dzieci w styczniu wzrosła do 100 – więc jeden nauczyciel nie podołałby w pracy. Tym bardziej że szkoła ta projektowana jest, aby stworzyć tu szkołę rozwojową. Dlatego tez Inspektorat Szkolny w Świdnicy nadał od 1 lutego drugą siłę nauczycielską, kierownika szkoły.

Od dnia 1 lutego 1946 r. objąłem oficjalnie stanowisko tym. nauczyciela przy Szkole Powsz. w Jaworniku Świdnickim. Szkoła ta była w bardzo smutnym stanie. Koleżanka uczyła w jednej tylko oszklonej Sali, reszta sal zniszczona w zupełności. Po usilnym staraniu się w Zarządzie tut. Gminy i po uzyskaniu szkła zdołałem oszklić dodatkowo 3 sale szkolne oraz: salę dla map, salę dla przyborów fizykalnych i Kancelarię.

Aparaty jak: epidiaskop, kino-aparat i lampę kwarcową po dokonaniu naprawy zdołałem doprowadzić do stanu użyteczności.

W dniu 12 lutego w związku z obchodami 200. Rocznicy urodzin Tadeusza Kościuszki, urządzono na terenie szkoły poranek ku czci T. Kościuszki. Na program tej uroczystości składały się: wiersze, recytacje zespołowe, pogadanka o życiu Kościuszki oraz śpiewy.

W dniu 24 lutego br. Zdołałem po usilnych staraniach stworzyć Koło Rodzicielskie, którego prezesem został ob. Kuczyński.

Po zreferowaniu akcji dożywiania dla dzieci na terenie szkoły jako nakazu chwili, został utworzony Komitet wyłoniony z Koła Rodzicielskiego.

Akcję dożywiania rozpoczęliśmy od dnia 26 lutego br. Przy silnym poparciu rodziców. W dniu 26 lutego odbył się przegląd higienistki ob. Niewoli, która stwierdziła w pewnych wypadkach świerzb i zawszenie. Natychmiast rozpoczęła przeciwakcję.

Dzieci tut. szkoły przy pomocy ob. dyr. Fabryki Porcelany – Broniarka uzyskały łazienki w fabryce. Urządzono już dwa razy ogólną kąpiel.

W dniu 26 lutego zorganizowałem drużynę harcerską żeńską i męską przy tut. szkole. Również z inicjatywy uczniów i uczennic zorganizowałem sklepik szkolny.

W dniu 27 lutego nastąpiło otwarcie świetlicy szkolnej i harcerskiej przy czym wyświetliłem film dla dzieci oraz przezrocza. W dniu tym ukazała się pierwszy raz gazetka szkolna. Dzieci przy wspólnych śniadaniach oraz w świetlicy zżywają się i nabierają ochoty do pracy.

Największą troską dla mnie to brak opału mimo usilnych starań z mej strony.

Jeśli chodzi o stan wiadomości to muszę zaznaczyć, że jest bardzo niski, primo: element ze wschodu gdzie dzieci nie uczęszczały do szkół – trzeba kilka przedmiotów uczyć od początku jak historię, geografię; secundo: ogólne osłabienie dzieci – anemia, co wpływa na powolne przyjmowanie wiadomości i brak pracy nad dzieckiem; tertio: brak zainteresowania się dzieckiem ze strony rodziców, poza pewnymi jednostkami; quatro: ogólne obniżenie inteligencji prze wpływ okupacji niemieckiej; quinto: dziecko obserwuje pewne niezdrowe stosunki w naszym społeczeństwie i stara się w najdrobniejszych szczegółach naśladować (ogólne nadużywanie alkoholu, nikotyny i skłonności do zabierania cudzych rzeczy bez skrupułów).

W związku z tym, na zebraniu rodziców poruszyłem te kwestie i w toku pogadanek naświetliłem odpowiednio rodzicom te kwestie. Również z dziećmi przeprowadza się odpowiednie pogadanki.

Celem przyjścia pomocy dzieciom w dożywianiu mam zamiar po zdobyciu funduszy dawać dzieciom obiady. Przypuszczam, że w najkrótszym czasie zamiar ten urzeczywistnię.

Od 1 kwietnia przybyła do szkoły nowa siła nauczycielska kol. Piwowarczyk Władysław z Ojcowa.
Drużyna harcerska wzięła udział w uroczystościach i wyjechała do Szczecina.

Dnia 1-go maja dzieci szkolne oraz drużyny harcerskie wzięły udział w uroczystościach. 3-go maja młodzież szkolna urządziła poranek w sali dla obywateli.


Niedługo przestawimy Państwu pozostałą zawartość „Kroniki Szkoły w Jaworniku Świdnickim”. Dziękuję Panu Krzysztofowi Sołtysowi za udostępnienie tego „białego kruka” oraz Panu Adrzejowi Dobkiewiczowi za pomoc w rozszyfrowaniu napisów w języku niemieckim na okładce.

Sylwester Bartczak

Kronika szkoły w Jaworniku Świdnickim Kronika szkoły w Jaworzynie Śląskiej
Skip to content